top of page
Szukaj

Sztuka prostoty: Dlaczego mniej znaczy świadomiej

  • Zdjęcie autora: Krystiana Pepłowska
    Krystiana Pepłowska
  • 26 maj
  • 3 minut(y) czytania

Rok wybierania tego, co proste. Uczenia się tego, co jest proste. Te słowa brzmią jak mantra, która w dzisiejszym świecie pełnym szumu i nieustannego pędu, nabiera niemal rewolucyjnego znaczenia. Często zakładamy, że skomplikowane rozwiązania są lepsze, a złożoność życia świadczy o naszym sukcesie. Prawda jest jednak inna: najtrudniejsze wybory to zazwyczaj te, które prowadzą nas w stronę jeszcze większej prostoty.


Chodzi o to, aby odważyć się poukładać własną rzeczywistość na własnych zasadach. Zamiast tkwić w mentalnej pułapce żalu za tym, co bezpowrotnie minęło, warto spojrzeć na życie jako na proces. Czy szansa, której nie wykorzystaliśmy, naprawdę zamknęła przed nami wszystkie drzwi? Być może tak, ale gdy w pełni zaakceptujemy fakt mijalności, zrozumiemy coś niezwykle wyzwalającego: w naszym życiu zawsze istnieje przestrzeń na nowe jakości.



Czas na podsumowanie i czułość wobec siebie


Akceptacja mijalności musi iść w parze z umiejętnością zatrzymania się. Potrzebujemy czasu na podsumowanie, na zebranie tego, co dotychczas osiągnęliśmy i – co ważniejsze – na podziękowanie sobie. Często jesteśmy dla siebie najsurowszymi sędziami. „Starałem się, ale nie wyszło. Nie wypaliło”. I co z tego? Jeśli pragniemy żyć w kulturze, która tak bardzo ceni sukces, musimy nauczyć się rozumieć sens porażki.

Porażka nie jest końcem drogi, lecz nieodłącznym elementem egzystencji. Z perspektywy osobistego systemu wartości, każda „nieudana” próba jest lekcją, która pozwala nam jeszcze precyzyjniej określić, co jest dla nas ważne. Nie zawsze musimy umieć nazwać słowami to, co aktualnie czujemy. Czasami wystarczy po prostu być w tym stanie, bez presji nazywania czy natychmiastowego wyciągania wniosków.


Pułapka „na już”

Współczesna kultura – czy to europejska, czy szerzej rozumiana cywilizacja zachodnia – narzuca nam szkodliwe tempo: „musi być wszystko na już”. W tej pętli, w której chcemy mieć wszystko naraz, gubimy najważniejsze – sens. Jesteśmy cywilizacją młodą, która wciąż błądzi, często myląc produktywność z wartością człowieka.

Dla kontrastu warto spojrzeć na najstarsze cywilizacje świata. One przetrwały dzięki sile świadomości jednostek. Ich mądrość nie polegała na nieustannym przetwarzaniu danych czy pogoni za wynikami, ale na fundamentalnej zdolności do bycia. Do bycia tu i teraz, do uważnego poruszania się, słuchania, patrzenia i poznawania świata wszystkimi zmysłami.

Najważniejszą lekcją, jaką możemy wyciągnąć z tej perspektywy, jest umiejętność rezygnacji z wydawania sądów i ocen – zarówno wobec świata, jak i wobec samych siebie. Zamiast oceniać, zacznijmy po prostu obserwować. W tej cichej obserwacji, w powrocie do prostoty, kryje się prawdziwa siła, która pozwala nam budować życie autentyczne, poukładane i głęboko nasze.

W tym roku wybierz prostotę. Nie dlatego, że jest łatwa, ale dlatego, że daje przestrzeń na bycie człowiekiem.



Po słowie: Z dziennika egzystencjalisty


,,Rok wybierania tego, co proste. Uczenia się tego, co jest proste.

Czasami najtrudniejsze są te wybory, które kierują mnie w jeszcze większą prostotę.

Chodzi o to, aby samemu sobie poukładać życie tak, jakbyśmy chcieli aby było poukładane.

Nie myśleć w kategorii, ta szansa już minęła – i nigdy nie powróci.


Być może tak, ale gdy pogodzimy się z tym faktem mijalności zrozumiemy, że w naszym życiu jest stale przestrzeń na nowe jakości.

To prawda. Ale powinien być też czas na podsumowanie, zbieranie tego, co dotychczas.


Podziękowanie sobie. Starałem się, ale nie wyszło. Nie wypaliło. Rozumiem.

Jeśli chcemy żyć w cywilizacji, czy kulturze sukcesu, należy także zaakceptować i zrozumieć sens porażki. Porażki, z perspektywy kultury sukcesu, ale też z perspektywy własnej egzystencji i systemu wartości, który się wybiera na co dzień.


Próbujemy czasami ubrać w słowa to, co aktualnie mamy w życiu. Nie zawsze się da. Nie zawsze da się na wszystko znaleźć słowa.

Problem bardziej w tym, że ,,musi być wszystko na już”.

W tej pętli wszystkiego naraz, na już, zauważa się sens.


Problem w tym, że cywilizacja w Europie, czy też post-europejska cywilizacja w Ameryce+, to nie są najstarsze cywilizacje świata, więc stale błądzimy, jesteśmy często na etapach porażki.


Najstarsze cywilizacje to te, które istnieją przez siłę świadomości tworzących je jednostek na temat tego, co oznacza ,,być”, ,,poruszać się”, ,,przetwarzać”, ,,przeżuwać” ,,procesować”, ,,patrzeć”, ,,słuchać”, ,,poznawać wszystkimi zmysłami tu i teraz”, ,,nie wydawać sądów, opinii, ocen”, tylko ,,obserwować”."


KP

 
 
 

Komentarze


bottom of page